sobota, 21 lipca 2012

Bronisław Komorowski Szanowny Panie Prezydencie!

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski Szanowny Panie Prezydencie! Jestem zmuszony zwrócić się do Pana z przypomnieniem danej przez Pana 9 lat temu, podczas konferencji prasowej, obietnicy odejścia z życia publicznego, jeżeli Romuald Szeremietiew, fałszywie oskarżany przez Wojskowe Służby Informacyjne, wtedy Pana zastępca i wiceminister obrony narodowe,j okaże się niewinny. Powiedział Pan wtedy,że jako człowiek honoru nie mógłby się inaczej zachować. Dziś już wiemy na pewno,że Romuald Szeremietiew był niewinny, co stwierdził Warszawski Sąd Okręgowy po 9 latach procesów. Panie Prezydencie, postawił Pan na szali swój honor i nadszedł czas wywiązania się z danego słowa, czyli ogłosić rezygnację z piastowanego urzędu. Jest to nie tylko najwyższy urząd, ale i związana z nim najwyższa odpowiedzialność, a honor wymaga dotrzymywania danego publicznie słowa. Nie powinien Pan zasłaniać się przed Sądem faktem,że jest najwyższym przedstawicielem władzy wykonawczej. Mimo,że jest Pan z zawodu historykiem, zdążył już Pan popełnić szereg poważnych błędów, które trudno tłumaczyć inaczej, jak sprzyjaniem i odbudowywaniem siły ludzi z dawnego aparatu terroru i ich popleczników. Podam tu tylko 3 przykłady. W czerwcu tego roku, a więc jeszcze, kiedy wykonywał Pan obowiązki Prezydenta RP, mianował Pan Jarosława Spyrę, byłego funkcjonariusza SB na ambasadora w Peru. W listopadzie odznaczył Pan Orderem Orła Białego Adama Michnika, którego poeta Zbigniew Herbert nazywał kłamcą, oszustem politycznym, manipulatorem i człowiekiem złej woli. Adam Michnik dla społeczeństwa polskiego budował gmach zakłamania, polegający na utajnianiu i zakłamywaniu historii, zamazywaniu różnic miedzy ofiarami i oprawcami. Michnik w ostatnich 21 latach zasłużył się, ale tylko jako obrońca Jaruzelskiego i Kiszczaka i innych morderców komunistycznych. Wkrótce potem zaprosił Pan do swojej siedziby głównegożyjącego zbrodniarza komunistycznego i agenta sowieckiego Wojciecha Jaruzelskiego, aby wziął udział w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Nie sądzę,żeby Pan nie wiedział, kim był ten sowiecki namiestnik i od 1946 r. agent Informacji Wojskowej o pseudonimie "Wolski". Ze względu na to,że ten list upublicznię, dodam trochę więcej szczegółów ożyciu Jaruzelskiego, który został wybrany na prezydenta głównie głosami komunistów. Zaczynał karierę w LWP od pisania donosów nażołnierzy AK i w dowód zaufania został wytypowany na rezydenta Informacji. W listopadzie 1967 r. jako szef Sztabu Generalnego stanął na czele tzw. Komisji odżydzającej wojsko i to on: janczar moskiewski podpisywał rozkazy usuwające z armii osoby pochodzeniażydowskiego. To on dał rozkaz Wojsku Polskiemu wkroczenia w 1968 r. do Czechosłowacji i rozpoczęcia jej okupacji. W dwa lata później w 1970 r., jako minister obrony narodowej, wydał rozkaz oddziałom LWP strzelania do robotników i przypadkowych przechodniów na ulicach miast Wybrzeża. Zginęło wówczas 46 osób. W 1981 r. Jaruzelski wprowadził stan wojenny w PRL. Jego rezultaty to około 100 osób zastrzelonych lub zamordowanych skrytobójczo, 40 tysięcy uwięzionych, setki tysięcy bitych podczas manifestacji, aż do końca roku 1989. Jaruzelski zostawił zrujnowany gospodarczo kraj, zdeptany naród, zhańbioną armię, złamane życia ludzkie, spowodował ogromną - w większości polityczną - emigrację. Chciałbym wiedzieć, czym można usprawiedliwić zaproszenie takiego człowieka. Uważam,że niczym. Historia Pana oceni, stosownie do pańskich czynów. Pozwolę sobie zaapelować jeszcze raz do Pana honoru, bo Prezydent RP musi mieć zdolność honorową, o jak najszybsze złożenie rezygnacji z piastowanej funkcji. W duszy Pan chyba wie,że takim prezydentem nie wolno być. Prezes Związku Konfederatów Polski Niepodległej 1979-89 Krzysztof Bzdyl

piątek, 20 lipca 2012

„Petelicki nie był żołnierzem” – szokujące słowa Komorowskiego.

„Petelicki nie był żołnierzem” – szokujące słowa Komorowskiego! z dnia 19 czerwca 2012
Oto jak Bronisław Komorowski skomentował postać generała Petelickiego. W wywiadzie udzielonym Rzeczpospolitej w 2010 Petelicki mówił m.in, że
czas przestać udawać, że mamy sprawne wojsko. Gdy Romuald Szeremietiew mówił kiedyś, że dla bezpieczeństwa obywateli potrzebne są śmigłowce, a nie samoloty F-16,
- po prostu go zniszczono. Brał w tym udział obecny kandydat na prezydenta Bronisław Komorowski. To Komorowski jako minister obrony narodowej obniżył pensję komandosów GROM i zaakceptował wykreślenie z etatu jedynych w naszych Siłach Zbrojnych pilotów śmigłowców przeszkolonych w USA do nocnych lotów na niskich wysokościach. W wyniku tej decyzji odeszło z GROM kilkudziesięciu świetnie wyszkolonych specjalistów. Wcześniej Bronisław Komorowski próbował przekazać GROM pod dowództwo gen. Jerzego Słowińskiego – szefa Żandarmerii Wojskowej, z którym polował na terenie zamkniętego ośrodka wojskowego Omulew. A generał Słowiński, powołując się na decyzję ministra Komorowskiego, zażądał od dowództwa GROM zaprezentowania sobie karabinów snajperskich, bo chciał sprawdzić, czy nadają się one do polowań. Największym bogactwem Polski jest świetnie wykształcone pokolenie młodych ludzi, które myśli zupełnie inaczej niż ludzie skażeni programem „BMW” (bierny, mierny ale wierny). Młodych jest ponad 13 milionów i to oni wprowadzą nas w złotą dekadę. Aż przyjemnie jest z nimi rozmawiać, gdyż myślą kategoriami państwa, a nie partii politycznej. To oni przed kilkoma laty odsunęli od władzy PiS, między innymi wysyłając esemes o treści „schowaj babci dowód”. Teraz wysyłają esemesy: „przebrała się miarka, głosuję na Jarka”, „wolę Jarka z kotem niż Bronka z Palikotem” i – najwięcej mówiący – „oni myślą, że my nie myślimy, a my wiemy, co oni o nas myślą”. W koszmarnym współzawodnictwie o to, kto bardziej zaszkodził naszym Siłom Zbrojnym, Bronisław Komorowski pozostaje jednak daleko w tyle za obecną ekipą rządzącą z ministrem Bogdanem Klichem. Sławomir Petelicki do 1989 roku był oficerem wywiadu PRL. Potem był pomysłodawcą i organizatorem Jednostki Wojskowej GROM, którą dowodził w latach 1990 – 1996 i 1997 – 1999. Otrzymał za to stopień pułkownika, a następnie generała brygady Wojska Polskiego oraz Krzyż Oficerski i Komandorski Order Odrodzenia Polski, Krzyż Zasługi za Dzielność i amerykańskie odznaczenie bojowe For Military Merit. A teraz materiał, który zostawimy bez komentarza bo zachodzi uzasadniona obawa, że pisząc prawdę tudzież wyjawiając swą opinię narazimy się na „przykre konsekwencje”. Poniższy tekst ze źródła Wirtualna Polska: Fragment artykułu Kazimierza Turalińskiego (autora publikacji książkowych dot. służb specjalnych i przestępczości zorganizowanej) dotyczący powiązań Bronisława Komorowskiego z WSW i „zaniechań” za czasów pełnienia funkcji wiceministra MON, skutkujących brakiem weryfikacji radzieckich agentów w WSW (na kształt weryfikacji przeprowadzonej w SB): Przez wiele lat czołowym politykiem związanym ze środowiskiem wojskowym pozostawał Bronisław Komorowski. Jako wiceminister MON nadzorował na polecenie premiera Mazowieckiego reformę WSW. W związku z działalnością Komorowskiego, a raczej jej brakiem, powołano specjalną podkomisję sejmowej Komisji Obrony Narodowej. Jej prace wykazały, że Komorowski utrzymał w WSW ludzi związanych z służbami PRL i radzieckimi, co oznaczało brak weryfikacji na kształt tej przeprowadzonej wśród funkcjonariuszy SB. Gdy zaś objął tekę Ministra Obrony Narodowej, przejął pełne zwierzchnictwo nad WSI. Choć sam wywodził się z kręgów prawicowych, szybko nawiązał serdeczne relacje z lewicowymi wojskowymi, w tym protegowanym Aleksandra Kwaśniewskiego, Markiem Dukaczewskim. Szybko też skonfliktował się z prozachodnimi żołnierzami jednostki kontrterrorystycznej GROM, obniżając ich pensje. W wyniku tej decyzji ze służby odeszła połowa przeszkolonego przez Amerykanów trzonu uderzeniowego. Kilka lat później, jako jedyny poseł Platformy Obywatelskiej, Komorowski głosował przeciwko likwidacji WSI, a później nie krył, że jego nazwisko najpewniej znajduje się w aneksie do raportu z likwidacji tej służby wywiadowczej. Osławiony aneks miał stać się głównym politycznym orężem Prawa i Sprawiedliwości w walce o reelekcję Lecha Kaczyńskiego. Odtajniona treść ujawniać miała bliżej nieskonkretyzowane informacje, rzekomo kompromitujące tak służby specjalne, jak i wielu polityków. Media spekulowały o zarzutach handlu bronią, narkotykami, paliwami lub działalności szpiegowskiej. Spekulacje na ten temat zakończyła katastrofa smoleńska, a zaufanie generalicji WSI do Komorowskiego okazane zostało w czasie przeprowadzonych po niej wyborach prezydenckich. Wtedy to gen. Dukaczewski ogłosił, że „żołnierze WSI nie będą głosować czwórkami, ale Komorowski ma mój głos i środowiska WSI [...]. Otworzę szampana, gdy wygra”. Prezydent Komorowski aneksu nie odtajnił, zyskał jednak wrogość prawicy wcześniejszymi publicznymi dywagacjami o wylocie prezydenta Kaczyńskiego, który wszystko może zmienić.

niedziela, 8 lipca 2012

Tusk: współpraca z Lechem Kaczyńskim była trudna. Nie mówił, że leci do Katynia

O tym, że Lech Kaczyński chce wziąć udział w uroczystościach katyńskich Donald Tusk miał dowiedzieć się z mediów - już po tym, jak pojawiła się informacja o planowanym spotkaniu w Rosji szefa rządu z Władimirem Putinem - wynika z zeznań premiera, które złożył w śledztwie dotyczącym organizacji lotów do Smoleńska. Do informacji dotarł portal tvn24.pl. ... 2012-07-07 17:00 Zeznania, które 19 października 2011 roku Donald Tusk złożył przed prokuratorami Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, dotyczą śledztwa ws. ewentualnych nieprawidłowości podczas organizacji wizyt premiera i prezydenta w Katyniu w 2010 r. Poznaliśmy je za zgodą oskarżycieli po ich decyzji o umorzeniu postępowania. "Kancelaria Prezydenta nie miała w planie informować Kancelarii Premiera o wydarzeniach z udziałem prezydenta. Współpraca była bardzo trudna. Ja nie orientowałem się o przygotowaniach ze strony Kancelarii Prezydenta (...)" - tłumaczył prokuratorom Tusk odpowiadając na pytanie dlaczego doszło do rozdzielenia wizyt premiera i prezydenta w Katyniu w kwietniu 2010 roku. Prokuratorzy z warszawskiej Pragi ustalili jednak, że najbliżsi współpracownicy premiera znali plany prezydenta już w styczniu. Świadczą o tym dokumenty wysyłane z Kancelarii Prezydenta do MSZ, których treść opisano w uzasadnieniu umorzenia śledztwa - informuje portal tvn24.pl. Tyle wiadomości podał portal Wprost/Wydarzenia: Kraj Po moim komentarzu:
Ciekawi mnie w jakim języku były instrukcje do złożenia zeznań? Po polsku brzmi to jak, oszust, kłamca i blagier. Cały świat i Polska wiedziały że Kaczyńscy z delegacją pojadą do Smoleńska ale mało wiedziało że to będzie ostatnia podróż ich życia. Wariograł oszalałby po pierwszym zdaniu. Brzmi to tak jakby premier powiedział że nie zna niemieckiego.
pojawiła się znana mi treść redakcji Wprost : Przykro mi ale twój komentarz został zaklasyfikowany jako SPAM nic dodać, nic ująć. Spamem w Polsce jest cała Platforma Obywatelska z Tuskiem na czele Pozdrawiam i zapraszam do komentarzy jak również piszcie e-maile gazetypisma@gmail.com